Ryby w diecie ciężarnej

Dziś trochę pomęczę temat ryb, ponieważ w Polsce ciągle istnieje przekonanie, że ryby są bardzo zdrowe i powinno się je spożywać co najmniej dwa razy w tygodniu.

Oczywiście takie zalecenia tyczą się również kobiet w ciąży.

To co czytasz powyżej jest zaleceniem Ministerstwa Zdrowia, które zaleca spożywanie tłustych ryb morskich min. łososia – serio ?  Świetnie, że informują o tym, że trzeba spożywać ryby ze względu na kwasy omega-3. A gdzie mowa o omega-6 ? A gdzie mowa o toksyczności ryb ?

Już dużo lepiej prezentuje się Instytut Matki i Dziecka, gdzie  w broszurze dla kobiet w ciąży przeczytasz, że:

Moim zdaniem ta informacja na końcu powinna być na początku. Ale super, że jest ponieważ kobiety ciężarne zaczynają inaczej już patrzeć na ryby. Natomiast pojawia się pytanie: A jeśli ja tak lubię tego łososia?  Warto wtedy zadbać o suplementację selenem ponieważ chroni on przed zatruciem rtęcią czy ołowiem. Zatem zawsze jest wyjście z sytuacji, choć nie polecam łososia, no chyba że dzikiego i dobrego źródła.
Dobrym rozwiązaniem jest znalezienie dostawcy, który nie wciska ryb bałtyckich czy hodowlanych, które jak wiadomo są najbardziej zanieczyszczone. Jeśli ryba spożywana przez kobietę w ciąży pochodzi z tzw. dzikich połowów może mieć pewność, że zawartość toksycznych substancji jest mniejsza ale nie jest ich pozbawiona.
Niestety trzeba się liczyć z tym, że dzisiejsza żywność nie jest w 100% czysta, nawet ta bio. Takie mamy czasy, dlatego jeśli jest możliwość należy zmniejszy ryzyko wystąpienia chorób, a nie jeść byle co i potem wydawać horrendalne kwoty na lekarzy i lekarstwa. No dobrze ale wracam do tematu ryb.
Wiadomo, że kobiecie ciężarnej potrzebna jest odpowiednia dawka DHA (600-1000 mg/d)
Zatem dostarczenie 1 g. DHA wymaga zjedzenia dziennie 649g dorsza, 157g. pstrąga, 87g łososia czy 196g sardynek. Ale wiąże się to także ze spożywaniem metali ciężkich. Jak pokazują badania. Tak więc w tych 87 g łososia znajdziesz 4,6 µg rtęci, a w 649g dorsza znajdziesz 30,6-33,7 µg rtęci, tuńczyk natomiast ma w sobie 27,3 µg  rtęci aby kobieta mogła dostarczyć 1g DHA. Zatem jak widać nie ma ryb bez skazy.[1]

Natomiast są na to dwa rozwiązania:

  • Kobiety, które nie chcą rezygnować ze spożywania ryb, powinny zwiększyć suplementację selenem, który ma w sobie taką właściwość, że wiąże metale ciężkie i wydala je z organizmu.  Jednak wiemy, że Polska jest krajem powszechnego niedoboru Se. Dzienna bezpieczna i maksymalna dawka selenu to 400µg
  • Dla kobiet, które chcą uniknąć spożywania jakichkolwiek ilości metali ciężkich. Dobrym rozwiązaniem będą oleje roślinne tłoczone na zimno, przechowywane w chłodnej temperaturze bez dostępu do światła aby się nie utleniały.  Najlepszym rozwiązaniem jest olej lniany 10- stopniowy tłoczony na zimno. 24 ml dziennie dostarczy kobiecie 1 g DHA w procesie syntezy ALA. Ta sama ilość oleju dostarczy również 2,3 g EPA. Jeśli chodzi o biodostępność kwasu ALA badania potwierdzają, że jest ona lepsza w postaci emulsji, która zwiększa wchłanianie ALA,EPA i DHA.
    Ale co to znaczy emulsja, skoro olej już jest w postaci płynnej. A to znaczy, że lej dobrze wymieszać np. z twarogu z jogurtem czy kefirem. Pamiętać należy , że wystarczy 24 ml oleju gdzie 1 łyżka ma około 10 ml i do tego dodać około 120 g twarogu, lub 2-3 łyżki jogurty czy kefiru. I postać emulgowana gotowa.
    Oprócz oleju lnianego spożywanie ryb można zastąpić tranem, olejem z kryla, czy też olejem z alg. Wybór jest ale trzeba znać te wybory. Dlatego o tym piszę.

A Ty jak suplementujesz kwasy tłuszczowe?

 

[1] Łuczyńska J. , Tońska E. , Borejszo Z. , Zawartość makro- i mikroelementów  oraz kwasów tłuszczowych w mięśniach łososia, pstrąga tęczowego i karpia. Żywność Nauka Technologia Jakość 2011; 3:162-172. http://www.pttz.org/zyw/wyd/czas/2011,%203%2876%29/15_Luczynska.pdf
http://www.pttz.org/zyw/wyd/czas/2015,%202%2899%29/03_Kaliniak.pdf
http://mprfish.home.pl/srrr_org_pl/prasa/znaczenie_ryb_w_zywieniu_kobiet_ciezarych_%20karmiacych_oraz_dzieci.pdf


Powrót

Dodaj komentarz